Rok 2386, Chronologia Star Trek Online

poniedziałek, 06 kwiecień 2009 godz. 16:22 · odslon: 4651 · cinus
Rok 2386

Ponowne otwarcie Romulusa sprawiło, że Federacji łatwiej było zdobywać informacje na temat sytuacji politycznej w Imperium. Wiele jednak wskazuje na to, że regionowi daleko jest do stabilizacji.

Ambasador Spock donosi, że Romulańskia Gildia Górnicza skończyła wieloletnie badania Remusa. Jej zdaniem, planeta jest niezdatna do dalszych operacji wydobywczych. W raporcie przedstawionym senatowi zasugerowała przeniesienie operacji wydobywczych na inne światy, by zapobiec sytuacji podobnej do Praxis. Niedługo później Gildia rozszerza swoje wpływy na całe imperium, setki górników wraz z rodzinami przenosi się na odległe stacje i kolonie. Aspiracje Gildii nie zostały jednak zaspokojone. Działacze owej organizacji dążą do zdobycia monopolu na wydobycie, czemu stanowczo przeciwstawia się Xiomek, blokując projekt w Senacie. Konflikt między Gildią a Remanami doprowadza do serii potyczek w całym Imperium. Xiomek domaga się również, by w razie wysiedlenia z Remusa jego ziomków, powinni oni dostać kontynent na Romulusie jako nowy dom. Prośba ta zostaje oczywiście odrzucona przez senat większością głosów.

Podczas gdy Donatra nie przedstawia nowych koncepcji, Rehaek i Pretor Chulan dochodzą do alternatywnego planu. Remanom zaproponowana zostaje planeta Crateris, w odległym systemie Gamma Crateris. Dawniej znajdowała się tam romulańska kolonia, jednak została opuszczona ze względu na uciążliwy klimat planety. Posiada ona jednak znaczne depozyty dilitihium, decalithium i innych ciężkich metali. Xiomek przyjmuję tą propozycję, gdyż nawet ciężki klimat Crateris jest znacznie lepszy niż ten panujący na Remusie. Tysiące statków Reman kierują się do nowego domu.

Podczas daty gwiezdnej 63322.55 Rehaek wygłasza oświadczenie do pretora i liderów senatu z wnioskami odnośnie śledztwa prowadzonego w sprawie śmierci Tal'aury. Dochodzi on do wniosku, że została ona zabita przez agentów lojalnych wobec koalicji domów szlacheckich, którzy byli wściekli na jej program reform senatu. Zarówno Donatra jak i Sela domagają się dowodów na poparcie tych tez, ale Rehaek odmawia ich żądaniom. Tal Shiar niemal natychmiast rozpoczyna masowe aresztowania szlachciców. Sela protestuje przeciw temu, gdyż zamkniętych zostało kilku jej największych popleczników; w efekcie forsuje ona w senacie projekt znacznego obcięcia finansowania dla Tal Shiar. Powołuje się na fakt, iż organizacja ta wiedziała o planowanym zamachu na Tal'aurę, lecz nie zrobiła nic, by go powstrzymać; uważa ich zatem za współwinnych.

Donatra odmawia zajęcia stanowiska w sporze między Selą a Rehaekiem, zachęcając pretora do rozwikłania tej sytuacji. Chulan powołuje w senacie komitet, by dokonał śledztwa w tej sprawie, lecz nie podejmuje on żadnych owocnych akcji.

W dacie gwiezdnej 63446.41, eksplozja niszczy domek Rehaeka w okolicach Ki Baratan. Obserwatorzy donoszą, że na parę godzin przed eksplozją widzieli kilku ludzi, z których każdy mógł być zamachowcem. Odnalezione zostają szczątki żony i młodszej córki Rehaeka, a ponadto kilku służących, lecz nie ma żadnego śladu po nim samym. Niektórzy spekulują, że wybuch był na tyle silny, że spowodował jego wyparowanie.

Dwie godziny po zamachu, Tal Shiar aresztuje Selę w ratuszu w Ki Baratan i stawia jej zarzut mordu na Rehaeku. W sekretnym procesie zarządzonym kilka dni później, Sela zostaje skazana na śmierć. W ostatniej chwili interweniuje Donatra. Ocala ona Selę od śmierci powołując się na brak dostatecznych dowodów. Ostatcznie, Sela zostaje skazana na dożywotnie wygnanie.

Taris nie wychyla się podczas kłopotów, przekazując większość swoich obowiązków generałowi Tebokowi. Pod koniec roku 2386 informuje ona Donatrę, że ma zamiar zabirać jej statek na Levaeri V. Znajdować się ma tam tzw. "Sword of the Raptor Star", starożytny miecz, który według legendy został wykonany jeszcze na Wolkanie przez S'hariena i zabrany na emigrację przez S'taska; ma to być jeden z najważniejszych artefaktów w historii Romulan.

Hegemonia Gorn opłakuje śmierć króla Xrathisa. Jego syn, Slathis, wstępuje na tron. Jednym z jego pierwszych aktów jest wzmocnienie pozycji na granicy z Klingonami. Dochodzi tam do serii potyczek.

Klingoni w odpowiedzi na mobilizację Gorn wysyłają więcej własnych jednostek nad granicę. Owa sytuacja przeradza się w otwarty konflikt podczas daty gwiezdnej 63504.74, kiedy to flota klingońska bombarduje kolonię Gorn na Gila VI. Siły klingońskie dokonują desantu i zdobywają planetę po krwawych walkach. Dyplomaci Federacji próbują rozmawiać z obiema stronami, by wypracować pokojowe rozwiązanie, lecz niektórzy analitycy przewidują, że konflikt rozwinie się w wojną na pełną skałę w ciągu czterech lat. Worf osobiście apeluje do Kanclerza Martoka w celu zaprzestania wrogości, lecz sam przyznaje, że będzie to proces długotrwały.

Praca nie jest jednak wszystkim dla Worfa. Bierze on ślub z Grilką w tradycyjnej ceremonii klingońskiej wraz z rodziną i przyjaciółmi z GF.

Niespodziewanym gościem na ślubie jest Data. Dzięki jego upgrade'om w Fundacji Soonga, Data wraca do GF. Mimo początkowych protestów ze względu na to, że osobowość Daty umieszczona jest w B-4, po wsparciu ze strony Jean-Luca Picarda, Williama T. Rikera oraz kilku innych członków Enterprisa, GF ustępuje. Data zostaje awansowany do stopnia kapitana i otrzymuje dowództwo nad świeżo zmodyfikowanym Enterprise-E, który właśnie opuszcza stocznię Utopia Planitia.

Ponadto, pod koniec roku GF wprowadza nowy rodzaj mundurów.

Na Ferenginarze stolica została sparaliżowana przez dwudniowe protesty po tym, jak Wielki Nagus Rom wprowadził darmowe szkoły opłacane z podatków. Wielu Ferengi widzi w tym zamach na tradycyjne wartości. Protesty trwają dopóki Rom nie skazuje wszystkich demonstrantów na zapłacenie 10 pasków latinum za zgromadzenie bez zezwolenia. By uzyskać długotrwały efekt, zakazuje protestów pod karą grzywny 1 sztabki latinum. Zyski z kar zostają przeznaczone na ufundowanie szkolnictwa.

Federacyjni dyplomaci pracują nie tylko nad sprawą konfliktu klingońsko-gorneńskiego, lecz także opracowują nowy traktat między Federacją a Kardasjanami. W dacie gwiezdnej 63976.74 Kardasjanie podpisują nową umowę, w której zgadzają się oni na demilitaryzację i nie prowadzenie wojen. W zamian Federacja zobowiązuje się do pomocy przy odbudowie miast kardasjańskich oraz ochrony Kardasji na zasadach protektoratu. W odpowiedzi na powyższe bajorańska koalicja zarzuca swoje zamiary ścigania zbrodniarzy wojennych. Wielu Bajoran wierzy, że pewnego dnia relacje między oboma nacjami unormują się.

Odo, jako przedstawiciel Założycieli, spotyka się z Lamat'Ukanem, Pierwszym spośród Jem'Hadar w kwadrancie Alfa. Prosi go, by wraz z innymi Jem'Hadar wrócił do kwadrantu Gamma. Jem'Hadar odrzuca go jako fałszywego boga. "Nosisz kształt naszych bogów, lecz nie masz ich ducha" twierdził Lamat'Ukan. "Jesteś zanieczyszczony... byłeś stałym. Podążać za tobą oznaczałoby utratę naszych dusz. Nie będzie zwycięstwa pod twoją ręką, a bez zwycięstwa nie ma życia."


Rok 2386, wpis uzupełniający

Nowy wpis jest przedstawiony w formie wywiadu ze świadkiem wydarzeń, które najprawdopodobniej doprowadzą do wybuchu wojny pomiędzy Klingonami a Gornami.

Spotkałem Davida Steinera w barze Quarka, miejscu hazardu, holokabin, sklepie z pamiątkami, a zarazem ambasadzie Ferengi. Jest to centrum życia towarzyskiego na DS9, a w powietrzu da się wyczuć zabawę, rewelacje oraz interesy, przenikane okrzykami radości lub rozpaczy rozchodzącymi się od stołów z grą dabo.

Steiner trzymał swe oczy nisko, nie podnosił głosu; zwyczajnie ignorował całe otoczenie. Zauważyłem, że ma przed sobą sauriańską brandy, a z pustych szklanek wywnioskowałem, że nie jest to jego pierwszy drink tego wieczoru.

[P]ytanie: Więc byłeś świadkiem bitwy o Gila IV?
[O]dpowiedź: Widziałem wszystko. Kiepska sprawa. Po podpisaniu traktatu z Dominium miałem nadzieję, że nigdy więcej nie ujrzę nic podobnego.
P: Walczyłeś podczas wojny z Dominium?
O: Na USS Rutledge. Byłem oficerem łącznościowym na nocnej zmianie. Ja... straciłem wielu przyjaciół podczas wojny. Ci wszyscy ludzie, którzy giną na froncie... oni są czymś więcej niż nazwiskami na liście poległych. To ludzie. Mają rodziny, marzenia, własne życia.
Po podpisaniu traktatu... na początku była ulga. Wojna dobiegła końca... lecz po chwili zrozumiałem, że nigdy już nie chcę oglądać tego bólu i śmierci ponownie.
P: Dlatego opuściłeś GF?
O: Tak. Podobnie zresztą, jak wielu innych. Bynajmniej nie jest tak, że nie wierzę w misję GF. Ja po prostu byłem tam skończony. Dałem jej wszystko, co mogłem. Ale przede wszystkim jestem pilotem. Nie chciałem być uziemiony, dlatego też kupiłem mały transportowiec. Latałem po wielu głównych szlakach handlowych od tej pory, czasem nawet z Ziemi na Bajor, ale zawsze tam, gdzie było latinum... byle tylko utrzymać się w grze.
Myślałem, że mogę robić to, co kocham i unikać konfliktów, śmierci. Myślałem, że opuszczając GF będę... myślałem, że będę bezpieczny.
P: Po co poleciałeś na Gila IV?
O: Od czasu ataku na klingoński okręt Quv kilka lat temu, Gorn gromadzili broń, generatory, ciężkie metale, części zapasowe... - wszystko, co mogło im się przydać. Wprawdzie nie handluję bronią, ale Ferengi mają rację - wojna jest dobra dla biznesu. Udało mi się zdobyć ładunek verterium i wiedziałem, że Gorn zapłacą mi za niego ekstra. Gila IV była zaś najbliżej mojego szlaku.
P: Opowiedz mi o swoim przybyciu na Gila IV.
O: (Steiner spogląda z zamyśleniem w swoją szklankę. Milczy przez dłuższą chwilę.)
Dotarłem tam około cztery godziny przed atakiem. Musiałem zadokować do ich stacji, by dobić targu; planowałem też zostać tam na dzień lub trochę dłużej w celu przeprowadzenia napraw w moim statku - musiałem wymienić złącze energetyczne. Udało mi się załatwić rozmowę z kwatermistrzem, a później udałem się do szefa handlu na stacji. Musiałem czekać na niego ponad dwie godziny.
Kiedy w końcu wszedłem do biura Gorasha, wydał mi się... dziwny. Nie wiem dlaczego, być może podejrzewał, że coś się święci. Wypytywał mnie o Klingonów - co o nich myślę, czy widziałem jakieś ich statki lecąc na Gila IV, czy słyszałem, co planują. Pytał też o Federację, czy moim zdaniem wesprze ona Klingonów, jeśli ci pójdą na wojnę. Powiedziałem mu tylko, że nie mieszam się już w takie sprawy. Sprzedałem swój ładunek i udałem się w inne miejsce. Pamiętam za to dokładnie, co powiedział mi, kiedy wychodziłem: "Każdy jest w to zamieszany, mój przyjacielu. Każdy. Możesz ignorować burzę, ale piorun wciąż cię dosięgnie."
P: A jak wyglądał atak?
O: Klingoni uderzyli wpierw na platformy obronne otaczające planetę. Gorn zawsze stawiali na obronę tego, co do nich należy, więc ochrona była silna nawet w najbardziej odległych placówkach. Wiesz, gdyby dać Gornom trochę ziemi, którą mogą nazwać swoją, to trzy dni później będzie ona otoczona polami siłowymi i moździerzami.
Klingoni zniszczyli większość platform, nim Gorni zareagowali. Wezwali jedynie posiłki i rozpoczęli ewakuację portu kosmicznego.
To było... to było zupełnie jak wojna z Dominium. Syreny, światła, wstrząsy pod nogami, ilekroć torpeda uderzyła w stację... jedyne, czego pragnąłem, to uciec. Ukryć się... ale... nie wiem, może zadziałał trening GF. Ogarnąłem się, pokonałem strach i zgłosiłem się by pomóc przy ewakuacji.
P: Walczyłeś wraz z Gornami?
O: Nie uważam, że to, co robiłem, można by uznać za walkę. Pomagałem. Poza tym, broń mojego statku nigdy nie przebiłaby osłon klingońskiego niszczyciela. Zrobiłem tylko trzy kursy ewakuacyjne. Przyjąłem na pokład statku tylu cywilów, ilu tylko mogłem. Wszędzie załadowaliśmy ludzi - do ładowni, do maszynowni... cholera, podczas ostatniego lotu miałem nawet dwóch Gornów pod moją konsolą nawigacyjną!
Podczas tego ostatniego lotu zostaliśmy ostrzelani. Linie obronne Gornów zostały do tego czasu przełamane. Nie uciekali - nigdy nie ujrzysz uciekającego Gorna... nie, kiedy broni swojego domu... ale ich obrona została rozbita w pył. Stracili po prostu zbyt wiele statków. Klingoni zresztą też ponieśli straty, ale to... to w końcu Klingoni.
Trzy K'vorty przerwały walkę i rozpoczęły ostrzał promów kierujących się na powierzchnię. Nie wiem, czemu to zrobili. Nie strzelaliśmy do nich, nie próbowaliśmy ich zatrzymać... Użyłem chyba każdego znanego mi manewru unikowego, których nauczyłem się w Akademii. Szło mi całkiem nieźle, dopóki nie padło to złącze energetyczne... nie miałem okazji go wymienić. Straciliśmy zasilanie osłon, ale przekierowałem moc i udało mi się utrzymać silniki manewrowe na chodzie. To dało mi wystarczającą manewrowość, by nie rozbić się. Nie udało się jednak dotrzeć do osady - byliśmy zbyt daleko. Posadziłem statek około piętnaście kilometrów przed nią.
(Steiner przerywa) Dwa inne promy... one nie miały tyle szczęścia, co my. Tam było ponad stu cywili.
P: Co się wtedy stało?
O: Zajęło mi kilka godzin, by wyciągnąć wszystkich ze statku i znaleźć kogoś, kto pomoże rannym. Zużyliśmy wszystkie medykamenty, jakie miałem na pokładzie, a potem... robiliśmy, co mogliśmy. Gorn radzili sobie lepiej, niż ja, ale nie mogliśmy pozostać na pustyni. Nie zdołałem wywołać nikogo na kanałach awaryjnych, więc zrobiliśmy nosze dla najbardziej rannych, zebraliśmy całą pozostałą wodę i zapasy i... wyruszyliśmy.
Po zapadnięciu nocy dotarliśmy do osady, ale dym widzieliśmy już godzinę przed zmrokiem. Im bliżej byliśmy, tym było go więcej. I strzałów... I krzyków...
P: Ale szliście dalej?
O: A jaki mieliśmy wybór? Mieliśmy ze sobą wielu rannych. Potrzebowaliśmy pomocy.
P: Co stało się, kiedy dotarliście do osady?
O: Zostaliśmy zatrzymani przez patrol Klingonów tuż przed miastem. Udało mi się przekonać Gornów, by nie stawiali oporu. Klingoni nie są jednak barbarzyńcami. Walczą z honorem. Podbijają, ale podbitych traktują godnie. Kiedy się im poddaliśmy, a oni zorientowali się, że nie mamy żadnej broni, przetransportowali wszystkich rannych do swojego ambulatorium, a resztę do jakiejś zamkniętej strefy. Spędziliśmy tam cztery dni, dopóki przywódcy koloni się nie poddali.
P: Zajęło to aż cztery dni?
O: Mówiłem ci, że Gorn bronią swego. Nigdy nie poddają się bez walki, ale nie są też głupi. Kiedy Klingoni przejęli miasto, kolonia się poddała.
P: A tobie pozwolono odlecieć?
O: Jestem obywatelem Federacji. To daje pewne... przywileje. Klingoni dali mi nawet części niezbędne do naprawy statku.
P: Byłeś na Gila IV już po ataku?
O: Klingoni odcięli kolonię od świata zewnętrznego. Brak łączności, żadnych statków handlowych... zupełnie, jakby chcieli wymazać ją z map gwiezdnych. Powiem ci jednak, że Gorn nie zapomną o Gila IV. Ta wojna być może zaczęła się od jednego okrętu, ale przerodzi się w coś znacznie większego.

Źródło: Star Trek Online

« poprzedniaRok 2385

następna »Rok 2387

avatar Zarathos 05.05.2009 10:57
W SW jest burdel, bo panuje wolna amerykanka. Jak autor dostaje zgodę na wykorzystanie uniwersum (czytaj - zarabianie na nim) to już może pisać co chce. Nikt tego specjalnie nie pilnuje. W ST w ogóle nikt niczego nie pilnował i mamy płonący burdel.

W B5 sytuacja jest trochę inna, bo JMS ma 100% praw do uniwersum i po prostu pilnuje komu dać licencję (i tym samym dopuścić do kanonu). Ale i tak się nie ustrzegli paru wtop (głównie z grami RPG które także były uznawane za kanon). W każdym razie B5 miało to swoje uniwersum jakoś najbardziej spójnie opracowane.

Dobrze, że twórcy Trekowych dodatków zaczęli zwracać uwagę na takie rzeczy, ale na razie to jest jeden STO. A co będzie dalej?
avatar Lo'Rel 06.05.2009 01:11
Jakoś trzeba zacząć. Kiedyś gdzieś czytałem na temat uniwersum Star Wars coś w tym rodzaju, że jest to świat tak ogromny, że każda opowieść w tej rzeczywistości może się wydarzyć, dlatego jest tego tak wiele. Star Trek w tej kwestii to wolna amerykanka do potęgi, a zasługuje na to, by tego przypilnować (czytaj --> tylko wybrani będą rąbać kasę na Treku).
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:20
Cytat(Zarathos)
A co będzie dalej?


Ogłoszą, że powieści/opowiadania/gry niezgodne z głównym nurtem kanonu (jest taki obecnie? tongue.gif) działy/dzieją się w alternatywnych rzeczywistościach (na wzór marvelowskich) wink.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:27
Inne wyjście to gruby czerwony marker, odkreślający wsio co było wcześniej. W końcu ponoć to ma sklecić ST XI, zrobić Treka 2.0
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:41
Na wzór "udanej" edycji DnD 4.0? wink.gif

Good luck smile.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:52
Tyle że oni tam przeca nie odcinają wszystkiego co było wcześniej, jedynie radykalnie to zmieniają;)
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 22:36
Jak dla mnie żadna różnica, w obu przypadkach efekt ten sam: omijać szeeerokim łukiem wink.gif

Dobra, koniec OT, bo się ojcowie moderatorzy zirytują... wink.gif
avatar cinus 07.05.2009 10:48
Powiem tak: jak kanon zostanie zostawiony sam sobie, to jest oczywiste, że powstanie "burdel na kółkach"; nie jestem zorientowany dokładnie jak wygląda procedura przyznawania licencji na książkę w uniwersum ST, ale Paramount(bo zakładam, że oni to robią) zdecydowanie powinni to w jakiś sposób nadzorować. Mnie się zresztą wydaje, że tak jest przynajmniej w wypadku STO, bo fabuła ładnie się wpasowuje we wszystko.
avatar fluor 07.05.2009 12:52
Silver, tajemnicą poliszynela jest chyba, że offtopy w newsach są dozwolone, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

I nie znoszę paradoksów temporalnych wink.gif
avatar I. Thorne 07.05.2009 16:20
Zdaje mi się, że wreszcie zauważyli panowie od licencji trekowych, że można większą kasę zarobić na oficjalnych książkach/komiksach/grach/icotammożnasprzedać. Dlatego jeśli gra wypali to oficjalnych niefilmowych produktów będzie więcej.
avatar Lo'Rel 08.05.2009 00:29
Ale wszystko to z korzyścią dla spójności uniwersum, chyba, że będą opychać wszystko co się da, czyli wszystko co może zarobić, with official Star Trek logo. Co w sumie działo się do tej pory.
avatar Coen 25.05.2009 20:56
Cinus, jak zwykle świetna robota:) Swoją droga pasowałoby to zebrać gdzieś razem bo trudno sie potem wraca skacząc z tematu na temat.
No i takie pytanie - było gdzieś info o tej flocie Sił Obronnych w przestrzeni Romulan? Bowiem jakoś nie kojarzę tej informacji. Ani tego jak Worfowi urodził się pierwszy syn...
avatar I. Thorne 25.05.2009 21:29
A Alexander Rozchenko?

O flocie też nic nie słyszałem...
avatar Coen 25.05.2009 21:40
Fakt, o Alexie zapomniałem, jakoś sądziłem, że drugiego z Grilką miał mieć.
avatar Piotr 25.05.2009 21:45
Chodzi o flotę zniszczoną przez Nero, zanim ten cofnął się w czasie. O mało nie zabił wtedy Worfa. Było o tym w Countdown.
avatar Coen 25.05.2009 22:31
Tu flota, w ST XI druga. Widać coraz bardziej sprowadzają Klingonów w tych produkcjach do roli chłopców do bicia i worków treningowych.
avatar cinus 25.05.2009 22:45
No też mi się tak wydawało - co najlepsze jest mała nieścisłość (spoiler)
W Countdown Nero zabrał Worfa na pokład Narady, gdzie miał go torturować - ciekaw zatem jestem, jak znalazł się później na Qo'noS'ie po zażegnaniu niebezpieczeństwa Hobusa.
avatar Piotr 25.05.2009 23:19
Nero oddał przecież Worfa.
avatar cinus 25.05.2009 23:37
A faktycznie blush.gif dawno już czytałem, stąd ta pomyłka tongue.gif
avatar Coen 29.09.2009 09:29
Hmm...ktoś kojarzy w ogóle tych Letheanów?

Co do kwestii w Imperium to dla mnie są tu dwa poważne zgrzyty. Po pierwsze Imperium prowadzi przecież ofensywę przeciwko Gorn, więc nie bardzo widzę tu miejsca na "nieprowadzenie przez Martoka Klingonów do walki". Po drugie porażka J'mpoka jeśli cokolwiek by dowiodła to jego nieudolności, nieposłuszeństwa i jedynie wzmocniłaby pozycje kanclerza. Jedyne co J'mpok by mógł osiągnąć to jeśli nie zginą w samej walce to znalezienie kogoś kto skrócił by jego hańbę i życie.
avatar cinus 29.09.2009 15:37
Letheanów ni kojarzę... pewnie kolejni przyjemniacy. Co do porażki J'mpoka i podziałów u Klingonów - mi się wydaje, że ta przegrana jedynie podsyciła chęć zemsty wśród zwolenników J'mpoka i popleczników ofensywy przeciw Romulanom. Co do ofensywy przeciw Gornom, to między wierszami można wyczytać, że jest to konflikt stricte jednostronny. Co za tym idzie - zapewne duża część sił klingońskich stoi w odwodzie - podejrzewam, że 'twardogłowi' chcą je wysłać na front romulański, co mogłoby być katastrofalne w skutkach.
avatar Coen 30.09.2009 22:48
Sprawdziłem w memory-beta, Letheanie to ci telepaci z DS9, co jeden zaatakował Bashira i ten się super szybko starzał wewnątrz swojej własnej głowy.

Co do J'mpoka to już samo działanie za plecami kanclerza podczas wojny jest aktem zdrady w najlepszym razie karanej przez śmierć. Jakby odniósł sukces to ok, jeszcze moze przeżyć bo wszyscy lubią zwycięzców i sukcesów nikt nie podważa. Natomiast przy porażce po samowolce? Powinien zostać pozbawiony honoru, wygnany z Imperium a jego imię zapomniane.

Tak przynajmniej postąpili by Klingoni których znam. Tu jednak mamy ewidentnie coś innego.
avatar Pitmistrz 30.09.2009 23:07
Może mamy podobną akcję jak z Durasem.
avatar Coen 01.10.2009 08:45
To by już nie przeszło, Imperium za bardzo się zmieniło. Duras mógł robić swoje przekręty bowiem Klingoni się nudzili, było za dużo pokoju, nie było gdzie się wyżyć. Teraz mamy od tego spokój - Cardassianie, Federacja, Dominum, Gorn i okazjonalnie Romulanie. Czego jak czego ale nudy to niema. Poza tym wojna urządziła sporą czystkę a i Gowron zapewne też. Nieobce mu były zakulisowe metody sprawowania władzy.
avatar I. Thorne 01.10.2009 08:56
Leatheranie są najemnikami jak Nausikanie i pierwsze słyszę, że mają tak dużą ilość statków, żeby próbowali dolać choć flocie Klingonów clever.gif

No i znów wzmianka o romulańskich statkach z technologią Borga. Ciekawe jak wyjasnią, że nie będzie ich dostępnych dla graczy w dodatku do STO.