Rok 2385, Chronologia Star Trek Online

czwartek, 26 luty 2009 godz. 18:37 · odslon: 4651 · cinus
Rok 2385

GF donosi o zakończeniu oceny swoich środków pozostałych po wojnie z Dominium i przeklasyfikuje część okrętów przeznaczonych wcześniej do obrony na statki o misjach dyplomatycznych i naukowych.

Wśród nich znajdzie się także U.S.S. Enterprise-E. "Okręt flagowy GF nie jest statkiem wojennym" mówi Komandor Marie Durant, rzecznik prasowy GF. "Enterprise i jego załoga są największym osiągnięciem Federacji. Potrzebujemy ich na krawędzi zbadanej przestrzeni, nawiązujących nowe kontakty i przyjaźnie z rasami w całej galaktyce."

Ostatnią misją Enterprise przed powrotem na Ziemię była pomoc przy przesiedleniu mieszkańców Khitomeru. Podczas daty gwiezdnej 62230.13 Imperium Klingońskie donosi o swoich oczekiwaniach, iż wszyscy nie-Klingoni opuszczą planetę; krok ten uważany jest za środek bezpieczeństwa. IK daje 14 dni na ewakuację , lecz kanclerz Martok zgadza się przesunąć termin po rozmowie z kapitanem Jean Luc'iem Picardem. Enterprise-E przewodzi kontyngentowi okrętów zmierzających ku Khitomerowi, pomagając w ewakuacji. Wszyscy ewakuowani trafiają bezpiecznie do koloni Federacji.

Była to ostatnia misja legendarnego kapitana GF. Po osobistej prośbie prezydenta Federacji i długich refleksjach osobistych, Picard składa rezygnację z floty. Po trzymiesięcznym pobycie we Francji, przyjmuje on nominację na ambasadora Federacji na Wolkanie.

Nie tylko on opuszcza Enterprise. Dr Beverly Crusher przyjmuje propozycję zostania kapitanem U.S.S. Pasteur, okrętu klasy Olympic. Jej pierwszym zadaniem będzie pomoc przy odbudowaniu sieci szpitali i ośrodków medycznych na zniszczonej wojną Kardasji.

Główny inżynier Geordi La Forge prosi o długoterminowy urlop, by zrealizować pewne osobiste projekty, w tym zbudować i przetestować okręt własnego pomysłu. Okazuje się jednak, że jego pierwszym zadaniem jest pomoc zespołowi w Fundacji Soonga przy studiowaniu androida B-4. Z jego asystą, podczas daty gwiezdnej 62762.91 zespół odblokowuje tzw. "matrycę Daty" zawierającą jego osobowość, pamięć i wiedzę.

Osobowość Daty przejmuje kontrolę nad bardziej prymitywnym oprogramowaniem B-4, czyniąc androida tym bardziej pomocnym dla Fundacji. Ostatecznie udaje im się odtworzyć procesor emocji.

Także Worf, syn Mogha, składa rezygnację z GF. Wierzy on, iż w obecnej sytuacji pomiędzy Federacją a IK, najlepiej przysłuży się on obu jako dyplomata. Wraca na Qo'noS i obejmuje pozycję ambasadora Federacji. Tam też rozwija się jego związek z Grilką, którą poznał kilka lat wcześniej na DS9.

Utraciwszy kilku znaczących oficerów, Enterprise-E skierowany zostaje do stoczni Utopia Planitia w celu unowocześnienia i przebudowy. Według korpusu inżynieryjnego całość potrwać ma co najmniej rok, ponieważ chcą oni zrobić z okrętu tester nowych technologii. Otrzymać ma on m.in. nowy zestaw czujników, wcześniej użytych tylko na okrętach klasy Luna.

GF wobec dwuletniego braku aktywności Borga w przestrzeni Federacji podejmuje decyzję o rozwiązaniu tzw. grupy Borga, by użyć okrętów w innych miejscach. "Nie możemy czekać na coś, co może nigdy nie nastąpić," - mówi Durant - "a większość naszych analityków w chwili obecnej zgadza się, że Voyager wyrządził im znacznie większe szkody niż początkowo przypuszczaliśmy."

Tylko jeden ekspert federacyjny się z tym nie zgadza - Annika Hensen, znana wcześniej jako 7 z 9. W proteście opuszcza ona GF i przyjmuję ofertę pracy w Instytucie Daystroma. Poproszona o komentarz dla Federation News Service mówi: "Borg wróci. Jeśli Federacja nie będzie na to przygotowana, polegnie."

Wśród nowinek dyplomatycznych, bajorańscy konserwatyści wciąż domagają się wydania kardasjańskich zbrodniarzy wojennych, a ponadto żądają poddania koloni zagwarantowanych Kardasjanom w poprzednim traktacie z Federacją. Zarówno Federacja, jak i UK popierają pozostawienie spraw po staremu, zaś ruch bajorański wg ich oczekiwań nie odniesie skutku.

W przestrzeni romulańskiej, po morderstwie Tal'aury sytuacja zaczęła z wolna się stabilizować. Zarówno Federacja jak i IK wycofały z granicy część swoich okrętów.

W tygodniach następujących po śmierci Tal'aury, jej prokonsul, Sela, stopniowo zdobywa kontrolę w rządzie. Dzięki tymczasowej władzy wykonawczej otrzymanej w ramach środków zapobiegawczych, Sela zastępuje większość postępowych senatorów członkami rodów szlacheckich.

Powrót szlachty daje Seli siłę potrzebną do kontroli rządu, lecz nie ma ona poparcia w wojsku ani Tal Shiar. Rehaek, przywódca tej organizacji, w swych rzadkich wystąpieniach publicznych ogłasza, że zrobi wszystko, by odkryć, kto stał za morderstwem Tal'aury.

Imperator Donatra tymczasem podbija serca Romulan obietnicą dostarczenia żywności światom niemilitarnym.
Wówczas to Federacja zaczyna się obawiać powstania trzeciej siły na Romulusie, jednakowoż Donatra spotyka się z Selą i Rehaekiem na Romulusie w celu znalezienia pokojowego rozwiązania konfliktu. Zgadzają się oni odłożyć na bok konflikty osobiste dla dobra Imperium. Dochodzi do zjednoczenia państwa Donatry i Seli, ponownie mamy do czynienia z jednym Imperium Romulańskim.

Po odegnaniu groźby wojny domowej, Senat przystępuje do kwestii wyboru nowego pretora. Sela jest jednym z kandydatów i ubiega się o to stanowisko. Wobec pogłosek o jej związku z mordem Tal'aury i braku poparcia Donatry nie ma ona jednak szans na zwycięstwo.

Po długiej debacie, pretorem wybrany zostaje senator Chulan. Jego wybór jest efektem kompromisu między stronnictwami. Bez konkretnego wsparcia którejś ze stron przewiduje się, że będzie on słabym przywódcą.

Donatra, która w głównej mierze odpowiada za uformowanie nowego pokoju, udaje się na Remus w celu spotkania z generał Xiomekiem, przedstawicielem Reman. Oferuje ona im pełne obywatelstwo i reprezentację w senacie. Podczas, gdy Sela sprzeciwia się, nowy pretor przychyla się do propozycji Donatry.

Fizyczna siła Reman oraz ich zapas dilithium i ciężkich metali dodany do siły militarnej Donatry pozwala na ponowne otwarcie stoczni i fabryk zamkniętych od czasu rewolty Shinzona. Gdy surowce zaczynają na powrót płynąć na Romulusa, znika potrzeba racjonowania energii i problemy żywnościowe stają się przeszłością.

Senat romulański jest nieprzychylnie nastawiony wobec Reman, lecz wobec popularności i siły Donatry zgadza się przyjąć Xiomeka w swoje ławy i przyznać obywatelstwo Remanom. W praktyce okazuje się jednak, że w większości wypadków wciąż traktowani oni są jako obywatele drugiej kategorii i nie mogą zamieszkać na części kolonii romulańskich.


Rok 2385, wpis uzupełniający

Oto dalszy ciąg fabuły, będącej wprowadzeniem do gry. Nowy wpis jest o tyle ciekawy, że jest on przedstawiony w formie wywiadu z... Anniką Hansen.

Spotkałem Annikę w kawiarni w Instytucie Daystroma. Znana dawniej jako Siedem z Dziewięciu, drona Borga, Hansen wygląda dziś zupełnie jak człowiek. Pozostałe jej implanty są ledwie zauważalne. Wciąż jednak cechuje ją zwięzłe słownictwo i bezpośredniość, które przypisywali jej członkowie Voyagera. Dziękuję jej za przyłączenie się do mnie. Co jest dla niej typowe, od razu przechodzi do rzeczy.

AH: Chcesz mnie zapytać, dlaczego opuściłam GF.

Tak. Sama kiedyś powiedziałaś, że twoim największym marzeniem jest bycie częścią floty. Dlaczego zatem odeszłaś?

AH: Gwoli wyjaśnienia - chciałam by liczyli się ze mną ci, których podziwiałam podczas pobytu na Voyagerze. Admirał Janeway, kapitan Chakotay i kilku innych członków załogi przekonało mnie o honorze i kompetencjach GF. Widząc to, sama zapragnęłam dołączyć do Floty. Jednakowoż, odkryłam, że mimo, iż wielu członków GF jest godnych podziwu, dowództwo, jako kolektyw, nie jest ani godne podziwu, ani honorowe, ani kompetentne.

Mówisz o rozwiązaniu Borg Task Force w zeszłym miesiącu.

AH: Tak. GF doszła do wniosku, że Borg nie jest już zagrożeniem tylko dlatego, że ostatnio nas nie zaatakował.

Nie było żadnego znaku aktywności Borga od powrotu Voyagera w 2378 roku. To już siedem lat.

AH: Czy naprawdę wierzysz, że siedem, dwadzieścia lub nawet sto lat zmieniło by cokolwiek dla Borga? Oni nie traktują czasu tak jak ludzie. Nie są ograniczeni indywidualnościami. Kolektyw żyje. To co wie jeden, wiedzą wszyscy. Co pamięta jeden, wszyscy pamiętają.

Czy jest możliwe, że działania Admirał Janaway zniszczyły Borga?

AH: To byłoby czcze marzenie. Admirał najprawdopodobniej zniszczyła hub TW. Niestety Borg jest znacznie bardziej rozprzestrzeniony, on działał długo przed tym, gdy ludzie wciąż nie mieli pojęcia o warp. Zadaliśmy im ciężkie rany, ale nie śmiertelne. Borg wciąż istnieje, a jak długo istnieje, tak długo nie przyjmie porażki. Przetrwają. Znajdą sobie cel i będą do niego dążyć, dopóki go nie osiągną. Oni są nieskończenie cierpliwi. Mogą sobie na to pozwolić.
Rozumiem, że GF życzy sobie, żeby oni odeszli. Nie rozumiem natomiast ich uporu w przyjęciu rzeczywistości. Nie możemy po prostu ignorować Borga i przyjąć, że nas nie zauważą.
Rozwiązanie tej grupy uderzeniowej było bardzo złym posunięciem. Wiara w to, że Borg nie przybędzie, nie powstrzyma go przed tym.


Więc opuściłaś GF i przyjęłaś posadę w Instytucie Daystroma.

AH: Instytut złożył mi ofertę na długo przed rozwiązaniem grupy uderzeniowej. Wówczas jej nie przyjęłam. Jednakowoż, oni zrozumieli konieczność przygotowania naszej obrony do spotkania z Borgiem i przyjęli mnie, gdy się do nich zwróciłam. Dali mi do dyspozycji wszystkie zasoby, jakich potrzebuję by kontynuować moją pracę. To Instytutowi dziękować będziemy za przygotowanie nas na atak Borga. Niestety, bez współpracy GF, nie mogę przewidzieć jakie efekty osiągniemy.

A co z tym młodym człowiekiem, Ichebem, którego zaadoptowałaś jako rodzina? On także był droną Borga. Jak się czujesz na myśl, że pozostaje on w akademii GF?

AH: To jego wybór i jestem dumna, że go podjął.

Co myślą twoi dawni współzałoganci z Voyagera o twoich przewidywaniach?

AH: Słuchają. Wiedzą, tak jak ja, że Borg wciąż jest zagrożeniem.

Czy pozostajesz w kontakcie z kapitanem Chakotayem?

AH: Nie widzę powiązania tego pytania z tematem.

Proszę, bądź tak miła.

AH: Oczywiście, pozostaję w kontakcie z większością załogi Voyagera. Spędziliśmy razem dużo czasu i pozostajemy sobie bliscy.

Co myślisz o sprawie dotyczącej AHM znanego jako Doktor?

AH: Wydaje mi się, że to kolejny objaw ignorancji GF. Nie zwracają uwagi na jego indywidualność i znaczenie tego, co to mówi nam na temat istoty bycia, byle tylko poznać technologię którą sprowadził.

Wydaje się to być dziwnym podejściem z twojej strony.

AH: Ponieważ byłam droną Borga? Teraz jestem człowiekiem. Jestem indywiduum. Lepiej rozumiem, co to znaczy, i co to znaczy dla Doktora, niż każdy inny człowiek, który uważa to za pewnik.

Jak myślisz, kiedy ponownie ujrzymy Borga?

AH: Nie mogę przewidzieć kiedy, jedynie, że z pewnością się to stanie.

Źródło: Star Trek Online

« poprzedniaRok 2384

następna »Rok 2386

avatar Zarathos 05.05.2009 10:57
W SW jest burdel, bo panuje wolna amerykanka. Jak autor dostaje zgodę na wykorzystanie uniwersum (czytaj - zarabianie na nim) to już może pisać co chce. Nikt tego specjalnie nie pilnuje. W ST w ogóle nikt niczego nie pilnował i mamy płonący burdel.

W B5 sytuacja jest trochę inna, bo JMS ma 100% praw do uniwersum i po prostu pilnuje komu dać licencję (i tym samym dopuścić do kanonu). Ale i tak się nie ustrzegli paru wtop (głównie z grami RPG które także były uznawane za kanon). W każdym razie B5 miało to swoje uniwersum jakoś najbardziej spójnie opracowane.

Dobrze, że twórcy Trekowych dodatków zaczęli zwracać uwagę na takie rzeczy, ale na razie to jest jeden STO. A co będzie dalej?
avatar Lo'Rel 06.05.2009 01:11
Jakoś trzeba zacząć. Kiedyś gdzieś czytałem na temat uniwersum Star Wars coś w tym rodzaju, że jest to świat tak ogromny, że każda opowieść w tej rzeczywistości może się wydarzyć, dlatego jest tego tak wiele. Star Trek w tej kwestii to wolna amerykanka do potęgi, a zasługuje na to, by tego przypilnować (czytaj --> tylko wybrani będą rąbać kasę na Treku).
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:20
Cytat(Zarathos)
A co będzie dalej?


Ogłoszą, że powieści/opowiadania/gry niezgodne z głównym nurtem kanonu (jest taki obecnie? tongue.gif) działy/dzieją się w alternatywnych rzeczywistościach (na wzór marvelowskich) wink.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:27
Inne wyjście to gruby czerwony marker, odkreślający wsio co było wcześniej. W końcu ponoć to ma sklecić ST XI, zrobić Treka 2.0
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:41
Na wzór "udanej" edycji DnD 4.0? wink.gif

Good luck smile.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:52
Tyle że oni tam przeca nie odcinają wszystkiego co było wcześniej, jedynie radykalnie to zmieniają;)
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 22:36
Jak dla mnie żadna różnica, w obu przypadkach efekt ten sam: omijać szeeerokim łukiem wink.gif

Dobra, koniec OT, bo się ojcowie moderatorzy zirytują... wink.gif
avatar cinus 07.05.2009 10:48
Powiem tak: jak kanon zostanie zostawiony sam sobie, to jest oczywiste, że powstanie "burdel na kółkach"; nie jestem zorientowany dokładnie jak wygląda procedura przyznawania licencji na książkę w uniwersum ST, ale Paramount(bo zakładam, że oni to robią) zdecydowanie powinni to w jakiś sposób nadzorować. Mnie się zresztą wydaje, że tak jest przynajmniej w wypadku STO, bo fabuła ładnie się wpasowuje we wszystko.
avatar fluor 07.05.2009 12:52
Silver, tajemnicą poliszynela jest chyba, że offtopy w newsach są dozwolone, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

I nie znoszę paradoksów temporalnych wink.gif
avatar I. Thorne 07.05.2009 16:20
Zdaje mi się, że wreszcie zauważyli panowie od licencji trekowych, że można większą kasę zarobić na oficjalnych książkach/komiksach/grach/icotammożnasprzedać. Dlatego jeśli gra wypali to oficjalnych niefilmowych produktów będzie więcej.
avatar Lo'Rel 08.05.2009 00:29
Ale wszystko to z korzyścią dla spójności uniwersum, chyba, że będą opychać wszystko co się da, czyli wszystko co może zarobić, with official Star Trek logo. Co w sumie działo się do tej pory.
avatar Coen 25.05.2009 20:56
Cinus, jak zwykle świetna robota:) Swoją droga pasowałoby to zebrać gdzieś razem bo trudno sie potem wraca skacząc z tematu na temat.
No i takie pytanie - było gdzieś info o tej flocie Sił Obronnych w przestrzeni Romulan? Bowiem jakoś nie kojarzę tej informacji. Ani tego jak Worfowi urodził się pierwszy syn...
avatar I. Thorne 25.05.2009 21:29
A Alexander Rozchenko?

O flocie też nic nie słyszałem...
avatar Coen 25.05.2009 21:40
Fakt, o Alexie zapomniałem, jakoś sądziłem, że drugiego z Grilką miał mieć.
avatar Piotr 25.05.2009 21:45
Chodzi o flotę zniszczoną przez Nero, zanim ten cofnął się w czasie. O mało nie zabił wtedy Worfa. Było o tym w Countdown.
avatar Coen 25.05.2009 22:31
Tu flota, w ST XI druga. Widać coraz bardziej sprowadzają Klingonów w tych produkcjach do roli chłopców do bicia i worków treningowych.
avatar cinus 25.05.2009 22:45
No też mi się tak wydawało - co najlepsze jest mała nieścisłość (spoiler)
W Countdown Nero zabrał Worfa na pokład Narady, gdzie miał go torturować - ciekaw zatem jestem, jak znalazł się później na Qo'noS'ie po zażegnaniu niebezpieczeństwa Hobusa.
avatar Piotr 25.05.2009 23:19
Nero oddał przecież Worfa.
avatar cinus 25.05.2009 23:37
A faktycznie blush.gif dawno już czytałem, stąd ta pomyłka tongue.gif
avatar Coen 29.09.2009 09:29
Hmm...ktoś kojarzy w ogóle tych Letheanów?

Co do kwestii w Imperium to dla mnie są tu dwa poważne zgrzyty. Po pierwsze Imperium prowadzi przecież ofensywę przeciwko Gorn, więc nie bardzo widzę tu miejsca na "nieprowadzenie przez Martoka Klingonów do walki". Po drugie porażka J'mpoka jeśli cokolwiek by dowiodła to jego nieudolności, nieposłuszeństwa i jedynie wzmocniłaby pozycje kanclerza. Jedyne co J'mpok by mógł osiągnąć to jeśli nie zginą w samej walce to znalezienie kogoś kto skrócił by jego hańbę i życie.
avatar cinus 29.09.2009 15:37
Letheanów ni kojarzę... pewnie kolejni przyjemniacy. Co do porażki J'mpoka i podziałów u Klingonów - mi się wydaje, że ta przegrana jedynie podsyciła chęć zemsty wśród zwolenników J'mpoka i popleczników ofensywy przeciw Romulanom. Co do ofensywy przeciw Gornom, to między wierszami można wyczytać, że jest to konflikt stricte jednostronny. Co za tym idzie - zapewne duża część sił klingońskich stoi w odwodzie - podejrzewam, że 'twardogłowi' chcą je wysłać na front romulański, co mogłoby być katastrofalne w skutkach.
avatar Coen 30.09.2009 22:48
Sprawdziłem w memory-beta, Letheanie to ci telepaci z DS9, co jeden zaatakował Bashira i ten się super szybko starzał wewnątrz swojej własnej głowy.

Co do J'mpoka to już samo działanie za plecami kanclerza podczas wojny jest aktem zdrady w najlepszym razie karanej przez śmierć. Jakby odniósł sukces to ok, jeszcze moze przeżyć bo wszyscy lubią zwycięzców i sukcesów nikt nie podważa. Natomiast przy porażce po samowolce? Powinien zostać pozbawiony honoru, wygnany z Imperium a jego imię zapomniane.

Tak przynajmniej postąpili by Klingoni których znam. Tu jednak mamy ewidentnie coś innego.
avatar Pitmistrz 30.09.2009 23:07
Może mamy podobną akcję jak z Durasem.
avatar Coen 01.10.2009 08:45
To by już nie przeszło, Imperium za bardzo się zmieniło. Duras mógł robić swoje przekręty bowiem Klingoni się nudzili, było za dużo pokoju, nie było gdzie się wyżyć. Teraz mamy od tego spokój - Cardassianie, Federacja, Dominum, Gorn i okazjonalnie Romulanie. Czego jak czego ale nudy to niema. Poza tym wojna urządziła sporą czystkę a i Gowron zapewne też. Nieobce mu były zakulisowe metody sprawowania władzy.
avatar I. Thorne 01.10.2009 08:56
Leatheranie są najemnikami jak Nausikanie i pierwsze słyszę, że mają tak dużą ilość statków, żeby próbowali dolać choć flocie Klingonów clever.gif

No i znów wzmianka o romulańskich statkach z technologią Borga. Ciekawe jak wyjasnią, że nie będzie ich dostępnych dla graczy w dodatku do STO.