Rok 2391, Chronologia Star Trek Online

poniedziałek, 28 wrzesień 2009 godz. 12:03 · odslon: 4651 · cinus
Rok 2391

Rajdy Nausicaańskich piratów w dalszym ciągu nękają wysunięte linie zaopatrzeniowe na obrzeżach przestrzeni Federacji. Federacyjna Unia Transportowa sfrustrowana postawą GF i rządu odradza brania przydziałów w tym regionie bez odpowiedniej ochrony.

Podczas gdy większość okrętów GF wciąż zaangażowana jest w pomoc Kardasjanom oraz Romulanom, bunt ze strony FUT doprowadza do poważnego kryzysu - zagrożone są zarówno dostawy replikatorów na Alpha Centauri, jak i krytycznych zapasów medycznych na Rutię IV.

Prezydent Federacji Nan Bacco spotyka się z przywódcami FUT, lecz ci ostatni odmawiają podporządkowania się - zbyt wiele statków i załóg utracono z powodu rajdów Nausicaan. Doradcy sugerują prezydentowi, by odwołał okręty będące na misjach naukowych i eksploracyjnych w celu skierowania ich do obrony granic, lecz wiele z tych okrętów znajduje się z dala od przestrzeni Federacji i powrót zajmie im wiele miesięcy.

Niespodziewanie dowództwo GF zgadza się odwołać swoje okręty z granicy klingońsko-romulańskiej i wysłać je do ochrony konwojów. Niektórzy przywódcy kolonii Romulan uznają te działania za akt zdrady, jako że Federacja obiecała im ochronę, lecz ich głosy zostają przytłumione przez ostrą odpowiedź admirał Taris: "Jesteśmy Romulanami. Sami toczymy nasze bitwy. Wolałabym raczej widzieć nasz lud umierający w dumie i z mieczem w ręku, niż wciąż skamlący o ochronę jak przestraszone dziecko."

Wkrótce okazuje się, iż kanclerz Martok ma zamiar dotrzymać słowa i wraz z wycofaniem Federacji z granicy pomiędzy IR a IK zgadza się zasiąść do rozmów pokojowych z Gornem. Reprezentanci obu zwaśnionych stron oraz Nausicaanie i przedstawiciele Federacji spotykają się na konferencji na stacji kosmicznej DS K-7.

Początkowe efekty są obiecujące, lecz po dwóch dniach na konferencji wybucha bomba ukryta w wózku z jedzeniem, poważnie raniąc ambasadora Zogozina z Gorna. Wszystkie delegacje czynią przygotowania do jak najszybszego opuszczenia stacji, lecz zostają zatrzymane przez ochronę GF, która to zamyka stację do czasu ustalenia tożsamości zamachowca.

Dwa dni po ataku ochrona odnajduje martwego J'dah, Klingona należącego do radykalnej grupy oponującej rządom Martoka. W toku śledztwa zostaje ustalone, iż zginął on od strzału z dezruptora z bliskiej odległości, następnie zaś został wyrzucony przez śluzę. Morderstwo popełniono w kilka godzin po zamachu bombowym. Gdyby ciało J'daha nie uderzyło we fragment stacji, prawdopodobnie nigdy nie zostałoby odnalezione. Pośrednie dowody prowadzą do wniosku, iż to J'dah był odpowiedzialny za podłożenie bomby na stacji, jednak tożsamości jego mordercy nie udaje się ustalić. Pamiętnik odnaleziony w jego pokoju sugeruje, że celem mieli być negocjatorzy Federacji, którzy uszli jednak bez szwanku.

Po ataku rozmowy pokojowe zostają zerwane, a Klingoni wznawiają ofensywę wgłąb terytorium Gorna. Ci z kolei ściągają coraz więcej statków do ochrony swojej planety macierzystej, poświęcając tym samym wiele kolonii. Król Slathis podejmuje rozmowy z Letheanami, którzy mogliby pomóc w walce, lecz zewnętrzni obserwatorzy sugerują, iż Gorn nie jest w stanie opłacić letheańskich najemników, wciąż płacąc zarazem Nausicaanom.

Po wycofaniu się GF z granicy między IK a IR twardogłowi członkowie Klingońskiej Rady Najwyższej namawiają do wznowienia ofensywy i na tym froncie. Martok i jego poplecznicy sugerują jednak ostrożność i skoncentrowanie wysiłków na wojnie z Gornem oraz odbudowie floty do poziomu z przed wojny z Dominium.

Mimo sprzeciwu Martoka, radny J'mpok zbiera okręty lojalne swojemu rodowi i rodom jego sojuszników, po czym próbuje dokonać inwazji na system Zeta Pictoris. Ich starcie z flotą Romulan dowodzoną przez admirał Taris kończy się wielką klęską, a Klingoni zmuszeni są do odwrotu. Ocalali z bitwy donoszą o pojawieniu się niezwykle zaawansowanych okrętów po stronie Romulan, lecz ich istnienia nie udaje się udowodnić. Martok nakazuje wywiadowi by przyjrzał się owym raportom bliżej, a grupa bojowa choS zostaje wysłana w celu zbadania sprawy.

Federacyjni analitycy polityczni twierdzą, że choć próba J'mpoka okazała się porażką, udowodniona została teoria, iż jeśli Martok nie poprowadzi Klingonów do walki, inni zrobią to za niego. Rada Najwyższa zaczyna dzielić się na lojalnych Martokowi oraz tych, którzy woleliby raczej nowego przywódcę.

Zwycięstwo Taris w systemie Zeta Pictoris wzbudza wielki entuzjazm w całym IR, gdzie wielu obywateli szukało jakiegoś znaku ich dawnej chwały. Rator III jako pierwszy ogłasza admirał Taris przywódcą IR, wkrótce później w jego ślady idzie także Achenar Prime i dziesiątki innych światów. W transmisji, która objęła całe imperium, Taris powiedziała: "Jestem dowódcą wojskowym i wolałabym nim pozostać. Morza polityki są przepełnione zatopionymi niebezpieczeństwami i tylko mądra osoba zdoła ich uniknąć. Skoro jednak Imperium wzywa, nie mogę mu odmówić." Wkrótce później na Rator III zwołana zostaje konferencja mająca na celu wyłonienie członków nowego Senatu, zorganizowanie rządu oraz budowę nowej stolicy.

Federacyjni agenci operujący wewnątrz floty romulańskiej dowodzonej przez Selę, która w 2386 roku opuściła imperium, donoszą, iż osiedliła się ona na planecie Makar - świecie klasy M zamieszkałym przez humanoidalną rasę egzystującą na poziomie epoki żelaza. Sela jednak najwyraźniej traktuje mieszkańców planety jako dodatkowy surowiec naturalny i już po kilku tygodniach setki mieszkańców pracują w kopalniach zbudowanych przez Romulan.

Okazuje się także, że owa flota wykryła ślady sztucznych osobliwości kwantowych podobnych do tych, których Romulanie używają do zasilania swoich okrętów, oraz potężne pola grawitacyjne. Dwa okręty zostały wysłane w celu zbadania tej zagadki.

Kardasjańska Rada Detapa odnosi wielkie zwycięstwo, gdy z powodzeniem zakończone zostają negocjacje z Wielkim Nagusem Romem, które to dotyczyły odbudowy kardasjańskich ośrodków przemysłowych. Rom dostarczy fundusze do odbudowy, projekty domów i replikatorów, otrzymując w zamian bardzo korzystne kontrakty handlowe z Kardasją, które wejdą w życie już po zakończeniu odbudowy. Choć Rom krytykowany jest za swój brak "uszu do interesów", jeśli ten okaże się sukcesem, będzie to jeden z najbardziej lukratywnych kontraktów w najnowszej historii.

Na Ziemii Sąd Najwyższy Federacji zgadza się z twierdzeniami Phillipy Louvois i producentów holonowel, twierdząc, iż Akt z Cumberland nie będzie obejmował niesamoświadomych holograficznych czy też innych form życia. Otwiera on jednak furtkę Fundacji Soonga, która może udać się teraz do sądu niższej instancji w celu ustalenia definicji terminu 'samoświadoma forma życia'. Niezadowolona z takiego obrotu spraw fundacja rozpoczyna na wielu planetach kampanię lobbującą dodanie praw dla sztucznych form życia do konstytucji Federacji.

W odpowiedzi na możliwość pojawienia się Gatunku 8472 w przestrzeni Federacji GF wyznacza grupę okrętów, której zadaniem ma być sprawdzenie każdej możliwej wzmianki na ten temat. Doświadczeni naukowcy, dyplomaci i eksperci z ochrony będą szukać śladów owej rasy i przygotowywać plany na wypadek jej nagłego pojawienia się. Jako pierwsze do zbadania na celownik trafiają odczyty czujników Enterprise-E, który odkrył anomalie w mgławicy McAllister C-5. Planowane są także przesłuchania dawnych członków załogi okrętu USS Voyager, który to jako jedyny nawiązał kontakt z tym tajemniczym gatunkiem.

Na koniec, biorąc za przykład sukcesy wysoce zróżnicowanej załogi USS Titan i siostrzanych okrętów, GF powołuje komitet, który ma rozważyć rozszerzenie możliwości wstąpienia do Akademii Gwiezdnej Floty na planety, które są formalnie z Federacją sprzymierzone. "Nie każdy zna kapitana GF i może dostać osobistą rekomendację" - twierdzi Marie Durant - "Nie oznacza to jednak, że osoby te nie mogą być wspaniałymi oficerami".

Źródło: Star Trek Online

Rok 2391, wpis uzupełniający

Raport agenta wywiadu GF szpiegującego flotę dowodzoną przez Selę. Enjoy!

"Fragment tajnego raportu złożonego przez porucznika Marka Fischera, agenta Federacji operującego przy flocie komandor Seli."

Placówka na Makar

Uważam, że komandor Sela znalazła sobie potężnych sojuszników. Sztuczne osobliwości kwantowe, które byliśmy w stanie wyśledzić, najprawdopodobniej należały do rasy, której nigdy wcześniej nie spotkaliśmy. Seli udało się nawiązać z nimi kontakt i rozpocząć coś w rodzaju negocjacji.

Trzy noce temu miałem okazję dostrzec pierwsze oznaki nowego sojuszu. Razem z T'losem pełniliśmy straż przed kwaterami Seli - już samo to było dziwne. T'los jest prawą ręką Seli i bardzo rzadko pełni rolę zwykłego stróża. Powiedział mi także, bym spodziewał się gości.

"Nie odzywaj się" - powiedział - "Ja się z nimi przywitam, ale na wszelki wypadek trzymaj broń w gotowości. Oni z całą pewnością nie są rasą miłującą pokój, przynajmniej na to wskazują dane komandor."

Nie byli też mali! Pojawili się dwadzieścia minut po północy. Strażnicy obozowi wpuścili ich... czułem się niczym kot w towarzystwie targa. Każdy z naszych gości mógł bez trudu znokautować wszystkich strażników.

Mieli na sobie czarny pancerz i maski, które częściowo zasłaniały ich twarze.

"Witamy na Makarze" - powiedział T'los, gdy przyprowadzono ich do nas. Nie odpowiedzieli.

"Komandor Sela oczekuje was wewnątrz. Zostawcie broń tutaj."

Jeden z gości po chwili odpowiedział "Nie zostawimy broni. Żaden łowca nie kroczy bez broni w poszukiwaniu zwierzyny."

"Nie mogę was wpuścić do kwatery z bronią" - nalegał T'los - "Przechowam je tu dla was. Nikt ich nie dotknie. Musicie mi zaufać."

Przywódca przybyszy zaśmiał się. "'To' prosi nas o zaufanie!"

W tym momencie T'los wycelował w niego swój dysruptor. "Zostawicie broń tutaj!"

Podejrzewam, że wkrótce zaczęła by się walka, gdyby nie to, że komandor Sela wyszła na zewnątrz.

"Panowie, proszę" - powiedziała, kładąc dłoń na ramieniu T'losa. "Oczywiście, nie wymagamy by łowcy się rozbroili. Wiemy, że możemy wam ufać, czyż nie?" - skupiła swój wzrok na przywódcy.

"Oczywiście" - stwierdził po chwili.

"I nie będziecie mieli nic przeciw, jeśli moi strażnicy pozostaną z nami i także będą uzbrojeni. W końcu, jako przywódca moich ludzi, muszę być ostrożna."

W jakiś sposób udało jej się sprawić, by robili dokładnie to, czego chciała. Podobnie zresztą my. Wraz z T'losem staliśmy cały czas przy drzwiach.

Byłem zdziwiony z jego uśmiechu. Zero wcześniejszej złości na twarzy.

"Poszło całkiem nieźle" - powiedział - "Dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałem. Sam niedługo zobaczysz."

Chwilę później przyszedł kolejny strażnik, który zastąpił T'losa. On z kolei dołączył do rozmowy w kwaterze Seli.

Nie wiem, o czym rozmawiali. Do czasu, kiedy moja warta się skończyła, nikt nie opuścił pomieszczenia.

Następnego dnia nigdzie nie widziano pani komandor, ale T'los wydawał rozkazy i kierował poczynaniami naszych 'tutejszych niewolników' w kopalniach. Kolejnego dnia, to jest wczoraj, Sela w końcu pojawiła się. Wydawała się być bardzo rozluźniona. Zmienił się zupełnie jej język ciała. Nigdy nie widziałem jej tak zadowolonej.

Nie mam pojęcia, jaki będzie jej kolejny ruch, lecz jestem pewien, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeśli idzie o kwestię ponownego objęcia władzy w IR.

Źródło: Star Trek Online

« poprzedniaRok 2390

następna »Rok 2392

avatar Zarathos 05.05.2009 10:57
W SW jest burdel, bo panuje wolna amerykanka. Jak autor dostaje zgodę na wykorzystanie uniwersum (czytaj - zarabianie na nim) to już może pisać co chce. Nikt tego specjalnie nie pilnuje. W ST w ogóle nikt niczego nie pilnował i mamy płonący burdel.

W B5 sytuacja jest trochę inna, bo JMS ma 100% praw do uniwersum i po prostu pilnuje komu dać licencję (i tym samym dopuścić do kanonu). Ale i tak się nie ustrzegli paru wtop (głównie z grami RPG które także były uznawane za kanon). W każdym razie B5 miało to swoje uniwersum jakoś najbardziej spójnie opracowane.

Dobrze, że twórcy Trekowych dodatków zaczęli zwracać uwagę na takie rzeczy, ale na razie to jest jeden STO. A co będzie dalej?
avatar Lo'Rel 06.05.2009 01:11
Jakoś trzeba zacząć. Kiedyś gdzieś czytałem na temat uniwersum Star Wars coś w tym rodzaju, że jest to świat tak ogromny, że każda opowieść w tej rzeczywistości może się wydarzyć, dlatego jest tego tak wiele. Star Trek w tej kwestii to wolna amerykanka do potęgi, a zasługuje na to, by tego przypilnować (czytaj --> tylko wybrani będą rąbać kasę na Treku).
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:20
Cytat(Zarathos)
A co będzie dalej?


Ogłoszą, że powieści/opowiadania/gry niezgodne z głównym nurtem kanonu (jest taki obecnie? tongue.gif) działy/dzieją się w alternatywnych rzeczywistościach (na wzór marvelowskich) wink.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:27
Inne wyjście to gruby czerwony marker, odkreślający wsio co było wcześniej. W końcu ponoć to ma sklecić ST XI, zrobić Treka 2.0
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 11:41
Na wzór "udanej" edycji DnD 4.0? wink.gif

Good luck smile.gif
avatar Coen 06.05.2009 11:52
Tyle że oni tam przeca nie odcinają wszystkiego co było wcześniej, jedynie radykalnie to zmieniają;)
avatar Silver Phoenix 06.05.2009 22:36
Jak dla mnie żadna różnica, w obu przypadkach efekt ten sam: omijać szeeerokim łukiem wink.gif

Dobra, koniec OT, bo się ojcowie moderatorzy zirytują... wink.gif
avatar cinus 07.05.2009 10:48
Powiem tak: jak kanon zostanie zostawiony sam sobie, to jest oczywiste, że powstanie "burdel na kółkach"; nie jestem zorientowany dokładnie jak wygląda procedura przyznawania licencji na książkę w uniwersum ST, ale Paramount(bo zakładam, że oni to robią) zdecydowanie powinni to w jakiś sposób nadzorować. Mnie się zresztą wydaje, że tak jest przynajmniej w wypadku STO, bo fabuła ładnie się wpasowuje we wszystko.
avatar fluor 07.05.2009 12:52
Silver, tajemnicą poliszynela jest chyba, że offtopy w newsach są dozwolone, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

I nie znoszę paradoksów temporalnych wink.gif
avatar I. Thorne 07.05.2009 16:20
Zdaje mi się, że wreszcie zauważyli panowie od licencji trekowych, że można większą kasę zarobić na oficjalnych książkach/komiksach/grach/icotammożnasprzedać. Dlatego jeśli gra wypali to oficjalnych niefilmowych produktów będzie więcej.
avatar Lo'Rel 08.05.2009 00:29
Ale wszystko to z korzyścią dla spójności uniwersum, chyba, że będą opychać wszystko co się da, czyli wszystko co może zarobić, with official Star Trek logo. Co w sumie działo się do tej pory.
avatar Coen 25.05.2009 20:56
Cinus, jak zwykle świetna robota:) Swoją droga pasowałoby to zebrać gdzieś razem bo trudno sie potem wraca skacząc z tematu na temat.
No i takie pytanie - było gdzieś info o tej flocie Sił Obronnych w przestrzeni Romulan? Bowiem jakoś nie kojarzę tej informacji. Ani tego jak Worfowi urodził się pierwszy syn...
avatar I. Thorne 25.05.2009 21:29
A Alexander Rozchenko?

O flocie też nic nie słyszałem...
avatar Coen 25.05.2009 21:40
Fakt, o Alexie zapomniałem, jakoś sądziłem, że drugiego z Grilką miał mieć.
avatar Piotr 25.05.2009 21:45
Chodzi o flotę zniszczoną przez Nero, zanim ten cofnął się w czasie. O mało nie zabił wtedy Worfa. Było o tym w Countdown.
avatar Coen 25.05.2009 22:31
Tu flota, w ST XI druga. Widać coraz bardziej sprowadzają Klingonów w tych produkcjach do roli chłopców do bicia i worków treningowych.
avatar cinus 25.05.2009 22:45
No też mi się tak wydawało - co najlepsze jest mała nieścisłość (spoiler)
W Countdown Nero zabrał Worfa na pokład Narady, gdzie miał go torturować - ciekaw zatem jestem, jak znalazł się później na Qo'noS'ie po zażegnaniu niebezpieczeństwa Hobusa.
avatar Piotr 25.05.2009 23:19
Nero oddał przecież Worfa.
avatar cinus 25.05.2009 23:37
A faktycznie blush.gif dawno już czytałem, stąd ta pomyłka tongue.gif
avatar Coen 29.09.2009 09:29
Hmm...ktoś kojarzy w ogóle tych Letheanów?

Co do kwestii w Imperium to dla mnie są tu dwa poważne zgrzyty. Po pierwsze Imperium prowadzi przecież ofensywę przeciwko Gorn, więc nie bardzo widzę tu miejsca na "nieprowadzenie przez Martoka Klingonów do walki". Po drugie porażka J'mpoka jeśli cokolwiek by dowiodła to jego nieudolności, nieposłuszeństwa i jedynie wzmocniłaby pozycje kanclerza. Jedyne co J'mpok by mógł osiągnąć to jeśli nie zginą w samej walce to znalezienie kogoś kto skrócił by jego hańbę i życie.
avatar cinus 29.09.2009 15:37
Letheanów ni kojarzę... pewnie kolejni przyjemniacy. Co do porażki J'mpoka i podziałów u Klingonów - mi się wydaje, że ta przegrana jedynie podsyciła chęć zemsty wśród zwolenników J'mpoka i popleczników ofensywy przeciw Romulanom. Co do ofensywy przeciw Gornom, to między wierszami można wyczytać, że jest to konflikt stricte jednostronny. Co za tym idzie - zapewne duża część sił klingońskich stoi w odwodzie - podejrzewam, że 'twardogłowi' chcą je wysłać na front romulański, co mogłoby być katastrofalne w skutkach.
avatar Coen 30.09.2009 22:48
Sprawdziłem w memory-beta, Letheanie to ci telepaci z DS9, co jeden zaatakował Bashira i ten się super szybko starzał wewnątrz swojej własnej głowy.

Co do J'mpoka to już samo działanie za plecami kanclerza podczas wojny jest aktem zdrady w najlepszym razie karanej przez śmierć. Jakby odniósł sukces to ok, jeszcze moze przeżyć bo wszyscy lubią zwycięzców i sukcesów nikt nie podważa. Natomiast przy porażce po samowolce? Powinien zostać pozbawiony honoru, wygnany z Imperium a jego imię zapomniane.

Tak przynajmniej postąpili by Klingoni których znam. Tu jednak mamy ewidentnie coś innego.
avatar Pitmistrz 30.09.2009 23:07
Może mamy podobną akcję jak z Durasem.
avatar Coen 01.10.2009 08:45
To by już nie przeszło, Imperium za bardzo się zmieniło. Duras mógł robić swoje przekręty bowiem Klingoni się nudzili, było za dużo pokoju, nie było gdzie się wyżyć. Teraz mamy od tego spokój - Cardassianie, Federacja, Dominum, Gorn i okazjonalnie Romulanie. Czego jak czego ale nudy to niema. Poza tym wojna urządziła sporą czystkę a i Gowron zapewne też. Nieobce mu były zakulisowe metody sprawowania władzy.
avatar I. Thorne 01.10.2009 08:56
Leatheranie są najemnikami jak Nausikanie i pierwsze słyszę, że mają tak dużą ilość statków, żeby próbowali dolać choć flocie Klingonów clever.gif

No i znów wzmianka o romulańskich statkach z technologią Borga. Ciekawe jak wyjasnią, że nie będzie ich dostępnych dla graczy w dodatku do STO.