Historia Nowego Romulusa

Autor: Smiecho

Ostatnie dni Dewan

W trakcie zwiedzania Nowego Romulusa można natknąć się na szczątkowe informacje o historii planety. Część można odczytać z kamiennych tablic w jaskiniach wokół krateru Paehhos, część dostępna jest w postaci datachipów, które gracze otrzymują za wykonanie zadania Doff od romulańskiego naukowca. Całość składa się z jednej historii, ale opowiedzianej z trzech punktów widzenia.

 

Część 1

Dawno temu bogowie kroczyli między nami. Stąpali w łunie, a dokonywali wielkich cudów. Kazali nam służyć, a każdy, kto nie wykonywał rozkazów, ginął od broni krzeszącej płomienie. Przez epoki byliśmy ich niewolnikami, lecz z czasem nauczyliśmy się pewnych rzeczy o ich technologii i cudownych mechanizmach, których używali do podróży między światami. Jednakże nie byliśmy jedynymi. Na setkach światów ich słudzy zjednoczyli się, by z nimi walczyć. Miliony buntowników ginęło, ale nie przestawali. Nasza planeta była jedną z tych, którą zaatakowali. Wielkie okręty ostrzeliwały nas z orbity, czyniąc wyrwy w ziemi, które wchłaniały całe osady. Nieprzebrane chmury popiołu zaczerniły niebo. Bogowie po raz ostatni użyli swych mechanizmów, by zniknąć. Zostawili nas na pewną śmierć.

 

Część 2

Kiedy bogowie odeszli, rozpoczęła się mroczna era. Tysiące ginęło. Żaden z pozostawionych mechanizmów nie działał, a archiwa były dla nas zamknięte. Wszystkie cuda, które nam podarowali, zostały utracone. Moi przodkowie przechodzili choroby, wojny, głód i katastrofy… ale przetrwali. Stworzyli własną kulturę – taką, która nie zależała od szczodrości tajemniczych obcych. Stworzyli własną technologię oraz cywilizację, o której myśleliśmy, że będzie trwać na wieki. Była to świetlana era dla Dewan. Byliśmy kowalami własnego losu.

 

Część 3

Kiedy odkryłeś każdą piędź własnego świata, kiedy stałeś na szczycie najwyższej góry i nurkowałeś w najgłębszych odmętach oceanów, w końcu zwracasz się ku gwiazdom. Początkowo było trudno znaleźć wsparcie dla pomysłu odkrywania kosmosu. Koszta były wielkie, zaś szansa powodzenia nikła – inne rzeczy były ważniejsze. Politycy mówili o głupocie, jaką byłoby marnotrawienie zasobów, które mogły zostać użyte tu, na Dewie. Głupotą by było NIE odkrywać. Kosmos nas wzywał… miliony brylantów na niebie, a każdy kryjący swój sekret. Historie sprzed wieków opowiadały o bogach kroczących między nami. Teraz byliśmy w stanie do nich dołączyć.

 

Część 4

Kiedy pierwsze okręty opuszczały orbitę, ponownie czułem się jak dziecko – świadome nowych rzeczy do odkrycia. Nie było dla nas rzeczy niemożliwych. Wysyłaliśmy bezzałogowe sondy na inne planety i nawet znaleźliśmy taką, gdzie według naszych naukowców, mogło istnieć życie. Nazwaliśmy ją Narendra. Nie każda misja była udana, co spowodowało debatę, czy warto podjąć ryzyko budowy okrętów załogowych. W końcu zrozumieliśmy jednak potrzebę zobaczenia tych światów na własne oczy, a nie tylko na monitorach. Musieliśmy stanąć na powierzchni Narendry. Musieliśmy zostać częścią czegoś większego. Większego od nas samych.

 

Część 5

Planowaliśmy załogowy lot na skraj naszego układu słonecznego, kiedy TO zostało odnalezione. Zespół naukowców pracujący nieopodal strefy wulkanicznej na wschodzie odkrył szyby magmowe, które wyglądały, jakby zostały wykute starożytnymi narzędziami. Tunele te prowadziły do wielkiej komnaty, zaś w niej był mechanizm… była to brama bogów. Wszelkie prace nad programem kosmicznym zostały wstrzymane. Nasi przywódcy stwierdzili, że otwarcie bramy to nasz święty obowiązek, a niebawem w tym celu całe swe wysiłki skoncentrowała populacja Dewy. Dokąd ona prowadzi? Czy bogowie nas przywitają? Czy sami moglibyśmy zostać bogami? Kilku nas wiedziało, że to ślepa uliczka. Bogowie – o ile nimi faktycznie byli – zniewolili nas już raz, a następnie porzucili. Cóż byśmy zyskali, odnajdując ich po raz wtóry?

 

Część 6

Całe dekady zajęły przygotowania do uruchomienia bramy. Największym problemem była energia. Mechanizm wymagał nieopisywalnych jej ilości; znacznie więcej, niż cały nasz przemysł był w stanie wygenerować. Doszliśmy do wniosku, że jej twórcy musieli używać energii geotermalnej, której źródła znajdowały się głęboko pod naszymi stopami. Musieliśmy stworzyć całkiem nową naukę, a także dopasować już istniejący przemysł, by ją wykorzystać. Wymyślono nawet zupełnie nowe kable! Nieustannie naciskano, by prace zostały ukończone jak najszybciej. Dewanie chcieli ujrzeć postępy. Przywódcy wzywali do nieustannych raportów. Być może dlatego to się wydarzyło… Zbyt duże zainteresowanie związało nam ręce. W końcu byliśmy gotowi… Tego dnia decydenci zebrali się przy bramie. Spośród nas wybrano najznamienitszych obywateli, by jako pierwsi przekroczyli portal. Gdy minister nauki użył przełącznika, pośród niesamowitych wstrząsów wyłoniła się brama. Niebywały sukces… Lecz wydarzyła się katastrofa.

 

Część 7

To był błąd. Największy. Powinniśmy zostawić bramę natychmiast, po jej odnalezieniu. Nigdy nie powinniśmy sięgać do źródeł geotermalnych. Każdy uskok na planecie uległ destabilizacji, każdy wulkan na planecie eksplodował, całą Dewę pokryły szramy. Tylko pierwszego dnia zginęły tysiące, a kolejne tysiące każdego następnego. Przez sześć miesięcy, ziemia trzęsła się i trzęsła. Dzień i noc. Ludzie mówili, że obraziliśmy bogów. Ja tak nie twierdzę. To my staraliśmy się stać bogami, a nasza duma wszystko zniszczyła.

 

Część 8

To nasze ostatnie dni. Za kilka lat, być może dekad, mój lud wyginie. Małe grupy wycofały się do jaskiń, takich jak ta. To ostatnie miejsca bezpieczne od morderczego mrozu, który przewalił się przez całą planetę. Niewiele już mamy środków do życia i nie ma jak zdobyć więcej… a powierzchnia do życia będzie zdatna dopiero za millenia. Wtedy będzie już za późno. Jeżeli ktoś to odnalazł, niech pamięta. Kiedyś żyliśmy, kochaliśmy na tej planecie. Nasze dzieci dorastały i chowały swych przodków. Stworzyliśmy wielki lud, lecz zniszczyliśmy go równie wielkimi błędami. My żyliśmy!

 

Tłumaczenie: Ugand

Następny rozdział