Chronologia Star Trek Online

Autor: cinus

Rok 2386

Ponowne otwarcie Romulusa sprawiło, że Federacji łatwiej było zdobywać informacje na temat sytuacji politycznej w Imperium. Wiele jednak wskazuje na to, że regionowi daleko jest do stabilizacji.

Ambasador Spock donosi, że Romulańska Gildia Górnicza skończyła wieloletnie badania Remusa. Jej zdaniem, planeta jest niezdatna do dalszych operacji wydobywczych. W raporcie przedstawionym senatowi zasugerowała przeniesienie operacji wydobywczych na inne światy, by zapobiec sytuacji podobnej do Praxis. Niedługo później Gildia rozszerza swoje wpływy na całe imperium, setki górników wraz z rodzinami przenosi się na odległe stacje i kolonie. Aspiracje Gildii nie zostały jednak zaspokojone. Działacze owej organizacji dążą do zdobycia monopolu na wydobycie, czemu stanowczo przeciwstawia się Xiomek, blokując projekt w Senacie. Konflikt między Gildią a Remanami doprowadza do serii potyczek w całym Imperium. Xiomek domaga się również, by w razie wysiedlenia z Remusa jego ziomków, powinni oni dostać kontynent na Romulusie jako nowy dom. Prośba ta zostaje oczywiście odrzucona przez senat większością głosów.

Podczas gdy Donatra nie przedstawia nowych koncepcji, Rehaek i Pretor Chulan dochodzą do alternatywnego planu. Remanom zaproponowana zostaje planeta Crateris, w odległym systemie Gamma Crateris. Dawniej znajdowała się tam romulańska kolonia, jednak została opuszczona ze względu na uciążliwy klimat planety. Posiada ona jednak znaczne depozyty dilitihium, decalithium i innych ciężkich metali. Xiomek przyjmuję tą propozycję, gdyż nawet ciężki klimat Crateris jest znacznie lepszy niż ten panujący na Remusie. Tysiące statków Reman kierują się do nowego domu.

Podczas daty gwiezdnej 63322.55 Rehaek wygłasza oświadczenie do pretora i liderów senatu z wnioskami odnośnie śledztwa prowadzonego w sprawie śmierci Tal’aury. Dochodzi on do wniosku, że została ona zabita przez agentów lojalnych wobec koalicji domów szlacheckich, którzy byli wściekli na jej program reform senatu. Zarówno Donatra jak i Sela domagają się dowodów na poparcie tych tez, ale Rehaek odmawia ich żądaniom. Tal Shiar niemal natychmiast rozpoczyna masowe aresztowania szlachciców. Sela protestuje przeciw temu, gdyż zamkniętych zostało kilku jej największych popleczników; w efekcie forsuje ona w senacie projekt znacznego obcięcia finansowania dla Tal Shiar. Powołuje się na fakt, iż organizacja ta wiedziała o planowanym zamachu na Tal’aurę, lecz nie zrobiła nic, by go powstrzymać; uważa ich zatem za współwinnych.

Donatra odmawia zajęcia stanowiska w sporze między Selą a Rehaekiem, zachęcając pretora do rozwikłania tej sytuacji. Chulan powołuje w senacie komitet, by dokonał śledztwa w tej sprawie, lecz nie podejmuje on żadnych owocnych akcji.

W dacie gwiezdnej 63446.41, eksplozja niszczy domek Rehaeka w okolicach Ki Baratan. Obserwatorzy donoszą, że na parę godzin przed eksplozją widzieli kilku ludzi, z których każdy mógł być zamachowcem. Odnalezione zostają szczątki żony i młodszej córki Rehaeka, a ponadto kilku służących, lecz nie ma żadnego śladu po nim samym. Niektórzy spekulują, że wybuch był na tyle silny, że spowodował jego wyparowanie.

Dwie godziny po zamachu, Tal Shiar aresztuje Selę w ratuszu w Ki Baratan i stawia jej zarzut mordu na Rehaeku. W sekretnym procesie zarządzonym kilka dni później, Sela zostaje skazana na śmierć. W ostatniej chwili interweniuje Donatra. Ocala ona Selę od śmierci powołując się na brak dostatecznych dowodów. Ostatecznie, Sela zostaje skazana na dożywotnie wygnanie.

Taris nie wychyla się podczas kłopotów, przekazując większość swoich obowiązków generałowi Tebokowi. Pod koniec roku 2386 informuje ona Donatrę, że ma zamiar zabrać jej statek na Levaeri V. Znajdować się ma tam tzw. „Sword of the Raptor Star”, starożytny miecz, który według legendy został wykonany jeszcze na Wolkanie przez S’hariena i zabrany na emigrację przez S’taska; ma to być jeden z najważniejszych artefaktów w historii Romulan.

Hegemonia Gorn opłakuje śmierć króla Xrathisa. Jego syn, Slathis, wstępuje na tron. Jednym z jego pierwszych aktów jest wzmocnienie pozycji na granicy z Klingonami. Dochodzi tam do serii potyczek.

Klingoni w odpowiedzi na mobilizację Gorn wysyłają więcej własnych jednostek nad granicę. Owa sytuacja przeradza się w otwarty konflikt podczas daty gwiezdnej 63504.74, kiedy to flota klingońska bombarduje kolonię Gorn na Gila VI. Siły klingońskie dokonują desantu i zdobywają planetę po krwawych walkach. Dyplomaci Federacji próbują rozmawiać z obiema stronami, by wypracować pokojowe rozwiązanie, lecz niektórzy analitycy przewidują, że konflikt rozwinie się w wojną na pełną skałę w ciągu czterech lat. Worf osobiście apeluje do Kanclerza Martoka w celu zaprzestania wrogości, lecz sam przyznaje, że będzie to proces długotrwały.

Praca nie jest jednak wszystkim dla Worfa. Bierze on ślub z Grilką w tradycyjnej ceremonii klingońskiej wraz z rodziną i przyjaciółmi z GF.

Niespodziewanym gościem na ślubie jest Data. Dzięki jego upgrade’om w Fundacji Soonga, Data wraca do GF. Mimo początkowych protestów ze względu na to, że osobowość Daty umieszczona jest w B-4, po wsparciu ze strony Jean-Luca Picarda, Williama T. Rikera oraz kilku innych członków Enterprisa, GF ustępuje. Data zostaje awansowany do stopnia kapitana i otrzymuje dowództwo nad świeżo zmodyfikowanym Enterprise-E, który właśnie opuszcza stocznię Utopia Planitia.

Ponadto, pod koniec roku GF wprowadza nowy rodzaj mundurów.

Na Ferenginarze stolica została sparaliżowana przez dwudniowe protesty po tym, jak Wielki Nagus Rom wprowadził darmowe szkoły opłacane z podatków. Wielu Ferengi widzi w tym zamach na tradycyjne wartości. Protesty trwają dopóki Rom nie skazuje wszystkich demonstrantów na zapłacenie 10 pasków latinum za zgromadzenie bez zezwolenia. By uzyskać długotrwały efekt, zakazuje protestów pod karą grzywny 1 sztabki latinum. Zyski z kar zostają przeznaczone na ufundowanie szkolnictwa.

Federacyjni dyplomaci pracują nie tylko nad sprawą konfliktu klingońsko-gorneńskiego, lecz także opracowują nowy traktat między Federacją a Kardasjanami. W dacie gwiezdnej 63976.74 Kardasjanie podpisują nową umowę, w której zgadzają się oni na demilitaryzację i nie prowadzenie wojen. W zamian Federacja zobowiązuje się do pomocy przy odbudowie miast kardasjańskich oraz ochrony Kardasji na zasadach protektoratu. W odpowiedzi na powyższe bajorańska koalicja zarzuca swoje zamiary ścigania zbrodniarzy wojennych. Wielu Bajoran wierzy, że pewnego dnia relacje między obiema nacjami unormują się.

Odo, jako przedstawiciel Założycieli, spotyka się z Lamat’Ukanem, Pierwszym spośród Jem’Hadar w kwadrancie Alfa. Prosi go, by wraz z innymi Jem’Hadar wrócił do kwadrantu Gamma. Jem’Hadar odrzuca go jako fałszywego boga. „Nosisz kształt naszych bogów, lecz nie masz ich ducha” twierdził Lamat’Ukan. „Jesteś zanieczyszczony… byłeś stałym. Podążać za tobą oznaczałoby utratę naszych dusz. Nie będzie zwycięstwa pod twoją ręką, a bez zwycięstwa nie ma życia.”

Rok 2386, wpis uzupełniający

Nowy wpis jest przedstawiony w formie wywiadu ze świadkiem wydarzeń, które najprawdopodobniej doprowadzą do wybuchu wojny pomiędzy Klingonami a Gornami.

Spotkałem Davida Steinera w barze Quarka, miejscu hazardu, holokabin, sklepie z pamiątkami, a zarazem ambasadzie Ferengi. Jest to centrum życia towarzyskiego na DS9, a w powietrzu da się wyczuć zabawę, rewelacje oraz interesy, przenikane okrzykami radości lub rozpaczy rozchodzącymi się od stołów z grą dabo.

Steiner trzymał swe oczy nisko, nie podnosił głosu; zwyczajnie ignorował całe otoczenie. Zauważyłem, że ma przed sobą sauriańską brandy, a z pustych szklanek wywnioskowałem, że nie jest to jego pierwszy drink tego wieczoru.

[P]ytanie: Więc byłeś świadkiem bitwy o Gila IV?
[O]dpowiedź: Widziałem wszystko. Kiepska sprawa. Po podpisaniu traktatu z Dominium miałem nadzieję, że nigdy więcej nie ujrzę nic podobnego.
P: Walczyłeś podczas wojny z Dominium?
O: Na USS Rutledge. Byłem oficerem łącznościowym na nocnej wachcie. Ja… straciłem wielu przyjaciół podczas wojny. Ci wszyscy ludzie, którzy giną na froncie… oni są czymś więcej niż nazwiskami na liście poległych. To ludzie. Mają rodziny, marzenia, własne życia.
Po podpisaniu traktatu… na początku była ulga. Wojna dobiegła końca… lecz po chwili zrozumiałem, że nigdy już nie chcę oglądać tego bólu i śmierci ponownie.
P: Dlatego opuściłeś GF?
O: Tak. Podobnie zresztą, jak wielu innych. Bynajmniej nie jest tak, że nie wierzę w misję GF. Ja po prostu byłem tam skończony. Dałem jej wszystko, co mogłem. Ale przede wszystkim jestem pilotem. Nie chciałem być uziemiony, dlatego też kupiłem mały transportowiec. Latałem po wielu głównych szlakach handlowych od tej pory, czasem nawet z Ziemi na Bajor, ale zawsze tam, gdzie było latinum… byle tylko utrzymać się w grze.
Myślałem, że mogę robić to, co kocham i unikać konfliktów, śmierci. Myślałem, że opuszczając GF będę… myślałem, że będę bezpieczny.
P: Po co poleciałeś na Gila IV?
O: Od czasu ataku na klingoński okręt Quv kilka lat temu, Gorn gromadzili broń, generatory, ciężkie metale, części zapasowe… – wszystko, co mogło im się przydać. Wprawdzie nie handluję bronią, ale Ferengi mają rację – wojna jest dobra dla biznesu. Udało mi się zdobyć ładunek verterium i wiedziałem, że Gorn zapłacą mi za niego ekstra. Gila IV była zaś najbliżej mojego szlaku.
P: Opowiedz mi o swoim przybyciu na Gila IV.
O: (Steiner spogląda z zamyśleniem w swoją szklankę. Milczy przez dłuższą chwilę.)
Dotarłem tam około cztery godziny przed atakiem. Musiałem zadokować do ich stacji, by dobić targu; planowałem też zostać tam na dzień lub trochę dłużej w celu przeprowadzenia napraw mojego statku – musiałem wymienić złącze energetyczne. Udało mi się załatwić rozmowę z kwatermistrzem, a później udałem się do szefa handlu na stacji. Musiałem czekać na niego ponad dwie godziny.
Kiedy w końcu wszedłem do biura Gorasha, wydał mi się… dziwny. Nie wiem dlaczego, być może podejrzewał, że coś się święci. Wypytywał mnie o Klingonów – co o nich myślę, czy widziałem jakieś ich statki lecąc na Gila IV, czy słyszałem, co planują. Pytał też o Federację, czy moim zdaniem wesprze ona Klingonów, jeśli ci pójdą na wojnę. Powiedziałem mu tylko, że nie mieszam się już w takie sprawy. Sprzedałem swój ładunek i udałem się w inne miejsce. Pamiętam za to dokładnie, co powiedział mi, kiedy wychodziłem: „Każdy jest w to zamieszany, mój przyjacielu. Każdy. Możesz ignorować burzę, ale piorun wciąż cię dosięgnie.”
P: A jak wyglądał atak?
O: Klingoni uderzyli wpierw na platformy obronne otaczające planetę. Gorn zawsze stawiali na obronę tego, co do nich należy, więc ochrona była silna nawet w najbardziej odległych placówkach. Wiesz, gdyby dać Gornom trochę ziemi, którą mogą nazwać swoją, to trzy dni później będzie ona otoczona polami siłowymi i moździerzami.
Klingoni zniszczyli większość platform, nim Gorni zareagowali. Wezwali jedynie posiłki i rozpoczęli ewakuację portu kosmicznego.
To było… to było zupełnie jak wojna z Dominium. Syreny, światła, wstrząsy pod nogami, ilekroć torpeda uderzyła w stację… jedyne, czego pragnąłem, to uciec. Ukryć się… ale… nie wiem, może zadziałał trening GF. Ogarnąłem się, pokonałem strach i zgłosiłem się by pomóc przy ewakuacji.
P: Walczyłeś wraz z Gornami?
O: Nie uważam, że to, co robiłem, można by uznać za walkę. Pomagałem. Poza tym, broń mojego statku nigdy nie przebiłaby osłon klingońskiego niszczyciela. Zrobiłem tylko trzy kursy ewakuacyjne. Przyjąłem na pokład statku tylu cywilów, ilu tylko mogłem. Wszędzie załadowaliśmy ludzi – do ładowni, do maszynowni… cholera, podczas ostatniego lotu miałem nawet dwóch Gornów pod moją konsolą nawigacyjną!
Podczas tego ostatniego lotu zostaliśmy ostrzelani. Linie obronne Gornów zostały do tego czasu przełamane. Nie uciekali – nigdy nie ujrzysz uciekającego Gorna… nie, kiedy broni swojego domu… ale ich obrona została rozbita w pył. Stracili po prostu zbyt wiele statków. Klingoni zresztą też ponieśli straty, ale to… to w końcu Klingoni.
Trzy K’vorty przerwały walkę i rozpoczęły ostrzał promów kierujących się na powierzchnię. Nie wiem, czemu to zrobili. Nie strzelaliśmy do nich, nie próbowaliśmy ich zatrzymać… Użyłem chyba każdego znanego mi manewru unikowego, których nauczyłem się w Akademii. Szło mi całkiem nieźle, dopóki nie padło to złącze energetyczne… nie miałem okazji go wymienić. Straciliśmy zasilanie osłon, ale przekierowałem moc i udało mi się utrzymać silniki manewrowe na chodzie. To dało mi wystarczającą manewrowość, by nie rozbić się. Nie udało się jednak dotrzeć do osady – byliśmy zbyt daleko. Posadziłem statek około piętnaście kilometrów przed nią.
(Steiner przerywa) Dwa inne promy… one nie miały tyle szczęścia, co my. Tam było ponad stu cywili.
P: Co się wtedy stało?
O: Zajęło mi kilka godzin, by wyciągnąć wszystkich ze statku i znaleźć kogoś, kto pomoże rannym. Zużyliśmy wszystkie medykamenty, jakie miałem na pokładzie, a potem… robiliśmy, co mogliśmy. Gorn radzili sobie lepiej, niż ja, ale nie mogliśmy pozostać na pustyni. Nie zdołałem wywołać nikogo na kanałach awaryjnych, więc zrobiliśmy nosze dla najbardziej rannych, zebraliśmy całą pozostałą wodę i zapasy i… wyruszyliśmy.
Po zapadnięciu nocy dotarliśmy do osady, ale dym widzieliśmy już godzinę przed zmrokiem. Im bliżej byliśmy, tym było go więcej. I strzałów… I krzyków…
P: Ale szliście dalej?
O: A jaki mieliśmy wybór? Mieliśmy ze sobą wielu rannych. Potrzebowaliśmy pomocy.
P: Co stało się, kiedy dotarliście do osady?
O: Zostaliśmy zatrzymani przez patrol Klingonów tuż przed miastem. Udało mi się przekonać Gornów, by nie stawiali oporu. Klingoni nie są jednak barbarzyńcami. Walczą z honorem. Podbijają, ale podbitych traktują godnie. Kiedy się im poddaliśmy, a oni zorientowali się, że nie mamy żadnej broni, przetransportowali wszystkich rannych do swojego ambulatorium, a resztę do jakiejś zamkniętej strefy. Spędziliśmy tam cztery dni, dopóki przywódcy koloni się nie poddali.
P: Zajęło to aż cztery dni?
O: Mówiłem ci, że Gorn bronią swego. Nigdy nie poddają się bez walki, ale nie są też głupi. Kiedy Klingoni przejęli miasto, kolonia się poddała.
P: A tobie pozwolono odlecieć?
O: Jestem obywatelem Federacji. To daje pewne… przywileje. Klingoni dali mi nawet części niezbędne do naprawy statku.
P: Byłeś na Gila IV już po ataku?
O: Klingoni odcięli kolonię od świata zewnętrznego. Brak łączności, żadnych statków handlowych… zupełnie, jakby chcieli wymazać ją z map gwiezdnych. Powiem ci jednak, że Gorn nie zapomną o Gila IV. Ta wojna być może zaczęła się od jednego okrętu, ale przerodzi się w coś znacznie większego.

Źródło: Star Trek Online

Poprzedni rozdział Następny rozdział